Harry obudził się, słysząc krzyki w pokoju głównym. Popatrzył na zegarek… Była dopiero 3:40. Postanowił sprawdzić, czy nie dzieje się nic złego. Wszedł do dużego pomieszczenia z ciepłym kominkiem. Zobaczył tam siostry Patil (Padmę i Parvati) oraz Lavender Brown, stojące w kółku i kłócące się o coś, gwałtownie gestykulując.
-Ty suko! On jest mój! Jak śmiesz mówić tak o nim!?-wrzasnęła Lavender. Harry nigdy nie słyszał tyle jadu i jednocześnie rozpaczy w jej głosie.
-WYWŁOKO! O CO CI CHODZI!? ON MI POWIEDZIAŁ, ŻE JESTEM ŚLICZNA! TO COŚ ZNACZY!-krzyknęła, desperacko zaciskając dłonie w pięści Padma.
„No nie no! Zaraz się pobiją!-pomyślał "Wybraniec”, ale dalej stał w cieniu drzwi.
-CO?! CHYBA SOBIE ŻARTUJECIE, SZMATY!-zagrzmiał głos Parvati.-ONI WSZYSCY WOLĄ MNIE, WY JESTEŚCIE TYLKO JAKIMIŚ DUPODAJKAMI!-zaśmiała się Lavender prosto w nos.
Niestety ona nie wytrzymała tej obelgi. Zawsze była bardzo wrażliwa, ale nie tym razem. Coraz częstsze spotkania ze Ślizgonami ją zmieniły i doprowadziły do tego zdarzenia. Wyciągnęła różdżkę.
-Furnunc..-niedokończyła, gdyż jej różdżka wyleciała w powietrze. Harry Potter wbiegł na środek, pomiędy dziewczyny, trzymając dwie różdżki. W tym różdżkę, którą przed chwilą straciła.
-HARRY!-sięgnęła po magiczne drewienko, ale chłopak zrobił unik.
-Najpierw wytłumaczcie mi o co poszło. A później ty, Brown wytłumaczysz mi, co zrobiła ci Parvati, że chciałaś osiągnąć trafiając ją zaklęciem powodującym pojawienie się na twarzy białych krost i piekących bąbli, hę? Zamieniam się w słuch…
Lav westchnęła i zaczęła mówić:
-Nott, Draco i Blaise ostatnio często ze mną flirtują..-nagle zdała sobie sprawę, jak strasznie głupio to musiało brzmieć.-Ale okazało się, że z dziewczynami też. Od dawna marzę… No… O Teo. A nagle obie Patil też. O to się pokłóciłyśmy! I jeszcze ta Granger zerwała z Ronem dla niego-zaszlochała.
Zepsuły swoją przyjaźń, kłócąc się o Ślizgonów. Ale ona jest głupia!
-Rozumiem, że to zaklęcie też w związku z tą sprzeczką?
-Tak, cholera Harry!-przytuliła się do niego, pragnąc czyjejś bliskości. Po krótkim momencie, stwierdziła, że jest on pociągający i zapragneła dotknąć jego ust. Odsunęła się od niego szybko, zastanawiając się co jest z nią i z jej mózgiem nie tak.
-Zaraz… Granger?! Hermiona Granger?! Ta HERMIONA?! Zerwała… Z…Ronem???-zorientował się co powiedziała koleżanka. Czuł się… Dziwnie… tak jakoś… Oszukany!
-Nie wiesz?! No najgorętsza plota w szkole! Ale przed chwilą się dowiedziałam, że przyłapała go z Parvati na GORĄCYM uczynku-usłyszeli trzask drzwi zamykających się za dziewczynami, ale nie zwrócili na to uwagi.-Parva bardzo to przeżywa, bo lubi Hermionę, a Rudy powiedział jej, że pierwszy z nią skończył, zanim.. No wiesz... Ten.. Załamała się, kiedy jej nowy chłopak przez całą kolację patrzył się wielkimi oczami w swoją byłą, a ta nawet na niego nie zerknęła. Nie zauważyłeś?-spytała.
-Ehmm… Nie… Nie byłem na kolacji... Przepraszam… Muszę już iść…-Harry zaczerwienił się i szybko uciekł od Lavender. Nie chciał nikomu mówić co robił zamiast pójść na kolację, a wiedział, że Brown chciałaby to od niego wyciągnąć.
*** pół godziny
wcześniej u Harrego***
Wybraniec właśnie szedł korytarzem, gdy nagle…-Potter..?-usłyszał cichy szept zza rogu i poczuł, jak czyjeś ręce wciągają go do pustej klasy. Zaklął w myślach, przeklinając się za to, że od czasu wojny często czuł się zbyt bezpieczny i nie nosił ze sobą różdżki.
-Parkinson?!-wyrwało mu się, widząc Ślizgonkę, która siedziała już na jednej z ławek. To ona go tu przyprowadziła!-Po co tu jestem?
-Chciałam z Tobą porozmawiać-powiedziała cicho, spokojnie i wstała, podchodząc do okna.
-O czym miałbym z Tobą rozmawiać?-dalej nic nie pojmował Bliznowaty.
-A mówią, że jesteś mądry, Potter! – pozwoliła sobie na odrobinkę sarkazmu.-Chcę cię przeprosić. Podczas tych 6 lat nie byłam zbyt przyjacielska. Jak pewnie zauważyłeś, lub nie, widząc twoją inteligencję: Slytherin, ostatnio brata się z Gryffindorem! Kto by pomyślał, prawda?-znów usiadła na ławce i gniewnie spojżała na Harrego, zakładając ręce na klatkę piersiową.
-I co? Nic nie powiesz? Będziesz tak stał?!- prychnęła.
-Em… Emm… Tak… Okej… Ja też przepraszam…-podrapał się w tył głowy.- Idziemy na kolację?
-A może porozmawiamy?-zaproponowała.
Harry nie mógł się przyzwyczaić, że Pansy jest dla niego miła. Przecież to niedorzeczne! Tak się zagadali, że nie zauważyli kiedy wybiła 19:00.
-Erm…Ja muszę już iść. Obiecałam, że pomogę Zabiniemu z transmutacją-szepnęła Pansy i popatrzyła mu bez skrępowania prosto w oczy. Nagle, jak na jakiś niewidoczny dla nikogo innego sygnał, podeszli powoli do siebie i delikatnie się pocałowali. Oddalił się na krok i zobaczył ogromne oczy Parkinson.
-Ja… Ja.. Ja przepraszam!-szepnęła i uciekła z klasy.
Harry powolnym krokiem wrócił do dormitorium i rzucił się na łóżko. Nawet nie ubrał piżamy i od razu zasnął.
***powrót do
normalnego czasu***
-Hejka! Idziemy?
-Okej!
Wyszły rozmawiając o swoich ubraniach i uśmiechając się do mijanych po drodze uczniów. Obie postanowiły, że zaczną od nowa. Z nową siłą i nową energią. Widocznie był to dzień postanowień. Ale nie wiedziały, co czeka na nich za rogiem…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejj!!! Co czeka na nie za rogiem dowiecie się za około 6 dni <3 Przepraszam, że takie krótkie, ale tak jakoś wyszło. Mam nadzieję, że nikt nie ma do mnie oskarżeń o to, że akcja szybko biegnie, a niektóre wątki rozpoczęte już w pierwszym rozdziale dlalej dla Was są tajemnicą <3 <3 <3 Proszę, KOMENTUJCIE!!! Okej, to tyle, papa!!!
Incendio
Nie trzymaj nas w niepewności!!!! rozdział jak zawsze swietny <3
OdpowiedzUsuń