czwartek, 1 września 2016

Przepraszam

Bardzo przepraszam za prawie 2 miesięczną nieobecność (!!!) ale nie mogłam się ogarnąć. Na początku stwierdziłam, że znowu zwieszę bloga, ale teraz się zmotywowałam, na tyle żeby pisać (choćby dla siebie), może nie często, ale jak znajdę wolny czas, także nie obiecuję na razie niczego wielkiego, postanowiłam podejść do tego z dystansem.

 Zostałam nominowana do LBA* więc dziękuję Lunie za nominację i już odpowiadam na pytania :)

1.Czy jest jakaś książka którą napisałybyście inaczej niż autor?
Jest wiele takich książek, ale głównie chodzi o zakończenia. Uważam, że jest to ogromnie ważne, żeby odpowiednio zakończyć książkę czy choćby opowiadanie, a mam wrażenie, że niektóre są napisane tak, jakby sama autorka już miała dość tej historii.

2.Co sądzicie o moim opowiadaniu?
Sądzę, że jest naprawdę pomysłowe i "posklejane" (wszystko trzyma się kupy ;) ), ale przydała by Ci się osoba poprawiająca błędy. Niektóre z wtrąceń narratora są też dość niejasne i trudno się czasami połapać. Ale ogólnie pozytywnie.

3.Co podoba Wam się w blogowaniu?
Podoba mi się, żę mogę sama kreować różne cechy charakterów bohaterów i sprawiać, że razem z akcją opowiadania, będą dorastać, zmieniać się. Ważne dla mnie jest też sam moment powstawania rozdziału, kiedy zakładam słuchawki, puszczam moje ulubione piosenki najgłośniej jak się da i całkowicie przenoszę się w kreowany świat.

4.Ulubiona aktorka? Oczekuje rozwiniętej odpowiedzi ;)
Szczerze mówiąc, to jestem bardzo niestała, jeżeli chodzi o "ulubione rzeczy", bo mój gust wiecznie się zmienia, ale aktualnie byłaby to Ashley Benson (widziałam ją tylko odgrywającą Hannę z Pretty Little Liars, ale podbiła moje serce) lub Troian Bellisario (tak samo jak w przypadku Ashley znam ją z PLL) :)

5.Największe realne marzenie?
Może nie jest to jakieś ogromne marzenie, ale chciałabym, żeby moje postanowienie na ten rok się spełniło i żebym w końcu zaczęła akceptować, albo przynajmniej starać się zrozumieć wszystkich, razem z samą sobą.

6.Ulubiona pora doby?
Nie mam ulubionej pory, ale chyba najmniej lubię tak 13-15, a wcześniej lub później każdą lubię :)

7.Ile macie książek na swojej półce?
Szczerze mówiąc to nie potrafiłabym ich policzyć, ale jest to przynajmniej 5 dużych regałów.

8.Otwórzcie ulubioną książkę na stronie której liczba Wam wyszła w pytaniu wyżej. Może ostatnie zdanie oznacza jak będzie wyglądała Wasza przyszłość?
Stwierdziłam że zobaczę jakie jest ostatnie zdanie mojej ulubionej książki i jest to "Otwierały się przede mną nowe, wspaniałe możliwości"

9.Na co wydałybyście pieniądze wygrane na loterii? Suma wynosi 1 000 000zł
Dużo z tego zostawiłabym na później, może na starość, lub po prostu na przyszłość. A resztę wydałabym na ubrania, muzykę, spełnianie moich marzeń, rozwijanie pasji, pomyślałabym też o mojej rodzinie.

10.Wymień pięć swoich ulubionych opowiadań paringu Dramione.
Ojej, chyba takich nie posiadam, bo każde lubię za coś innego i nigdy nie potrafię tak wybrać.

11.Lubicie koty?
Nie miałabym nic przeciwko posiadaniu jednego, ale nie uwielbiam ich jakoś.



* Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " Dobrze Wykonaną Robotę ". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.


Mam nadzieję, że do napisania wkrótce! Incendio :)

sobota, 9 lipca 2016

Rozdział 10



Teraz załamana szukała Teodora, żeby mu się wyżalić. Kiedy już miała wyjść przed budynek i tam sprawdzić, instynkt jej podpowiedział, że powinna skierować się do biblioteki. Nie myliła się. Stał przed ogromnym regałem, mocno zamyślony. 
-Cześć - wyszeptała tuż obok niego, aby nie zdenerwować pilnującej wszystkiego bibliotekarki. 
Widocznie go przestraszyła, bo wzdrygnął się i gwałtownie się odwrócił.
-O, to tylko ty! - odetchnął z ulgą. 
-Na kogoś czekasz? - zapytała, zmartwiona. Czy Teo miał jakieś kłopoty?
-Właściwie...  Tak. Ale muszę Ci coś wyznać - Hermiona zdała sobie sprawę, że ma naprawdę zmartwiony wyraz twarzy i zaczęła się bać. Jej ostatnia szczera rozmowa z Nottem skończyła się delikatnym zawodem...- Możemy porozmawiać wieczorem? 
-Okej, znajdziemy się  później...-odparła, trochę zawiedziona. Chciała jeszcze coś dodać, jednak ten odwrócił się do niej plecami i przeszedł parę regałów dalej. 
- Świetnie! Jeszcze tego brakowało! - parsknęła sama do siebie przy wyjściu. 
Po drodze zastanawiała się czyjego przyjścia oczekuje jej przyjaciel... Zaczęła przyglądać się wszystkim kierującym się w stronę biblioteki. Grupa Krukonów, Luna, która jej pomachała. Kiedy zobaczyła Malfoya przeszedł ją dreszcz. Ten, uśmiechnął się zrozumiałe pod nosem na jej widok. 
- Jak ja go nienawidzę...- pomyślała z rezygnacją. 

***

Uniosła rękę i zapukała trzy razy. 
-Ginny? Jesteś tu? 
Drzwi otworzyły się, a w nich pojawiła się głową przyjaciółki. 
-Hermiona! Cały dzień czekałam aż zdecydujesz się ze mną porozmawiać! - powiedziała szybko i wciągnęła ją do pustego dormitorium. - Czemu nie przyszłaś na imprezę wczoraj? Pansy coś mówiła, że źle się czujesz...
-Tak... Coś mi słabo było - teraz też zrobiło jej się słabo na myśl o tym, że Malfoy zna jej sekret. - Ale już wszystko w porządku! Tylko...  Nie uwierzysz co się stało! - opowiedziała jej całą sprawę z wkurzoną panią profesor, złośliwością współlokatora i zdenerwowaniem Teodora. 
-Beznadzieja. To jedyne co ci mogę powiedzieć. Beznadzieja - przytuliła ją mocno. Wyczuła jej zagubienie. Wszystko się tak szybko pozmieniało. 
-Po tym wszystkim, wieczorem, przyjdź do mnie - Hermiona poprosiła Ginny.

Usiadły razem przy stole i najadły się do syta. Później, wróciły na zajęcia, które  minęły już spokojniej. 
Ginny poszła na górę, aby odpocząć, a Hermionę czekała jeszcze pogadanka z profesorką i Teo. 
Stała w malutkim pokoiku, będącym przedpokojem gabinetu zarówno nauczycielki transmutacji, jak i wicedyrektorki. Jej zdenerwowanie objawiało się ciągłym szarpaniem kosmyka-uciekniera z szybko zaplecionego warkocza. Blondyn, przez którego została wrobiona jeszcze się nie pojawił, więc nie została jeszcze wezwana do środka. 
Postanowiła usiąść na stojącym przy ścianie krzesełku, bo nie szanowny pan Malfoy chyba nie zamierzał zaszczycić jej swoją obecnością. W sumie, jakby nie przyszedł, może pani profesor zrozumiała by, że Hermiona jest niewinna i ukarała by tylko jego. 
Wszystkie marzenia prysły jak bańka mydlana, kiedy w drzwiach pojawił się jego pewny siebie uśmieszek. 
-Witam Miotełko! - zawołał.  
-Malfoy, przestań - poprosiła z rezygnacją, wiedząc tak naprawdę,  że nic to nie zmieni. On jednak zamilkł. 
Wydawał się zamyślony. 
- Ciekawe co będziemy musieli zrobić. Może znowu pójdziemy z Hagridem do Zakazanego Lasu? A nie... Ciebie tam nie było, w końcu zawsze trzymasz się przepisów - zastanawiał się na głos. 
Ich przemyślenia przerwał odgłos otwierających się drzwi. 
- Widzę że już jesteście, bardzo dobrze. Przejdźmy do rzeczy- powitała ich McGonagall. - Uważam że powinniście dostać bardziej surową karę, jednak porozumiałam się z Profesorem Snapem, a on podsunął mi pewien pomysł. Macie szczęście. Severus rozpaczliwie potrzebuje paru rzadko dostępnych składników na kolejne zajęcia, a musi dokończyć tematy. Wyjedziecie na tydzień, aby je zakupić. Lepiej nas nie zawiedzcie. Wszystkie wskazówki czekają na was w dormitorium. Musicie się spakować w ciągu dwóch dni,a później wyjedziecie pociągiem. Podróżować będziecie jak mugole, za karę. Musicie się trochę napracować. Dziękuję bardzo, do zobaczenia! - oznajmiła im, nie akceptując pytań, ani odmowy. Później wyszła. 
-Na Salazara!- zawołał Draco przeczesując ręką włosy. - Cholera - i naśladując McGonagall opuścił pokój.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo przepraszam za ten strasznie długi czas nieobecości! Rozdział następny w ciągu przyszłego tygodnia :) Pozdrawiam
Incendio



środa, 29 czerwca 2016

Wakacje

Bardzo przepraszam, że rozdział 10 się tak długo nie pojawia, ale nawet nie zaczęłam go pisać. Przyznaję się, zrobiłam ogromną przerwę i za to przepraszam. Jestem teraz we Włoszech i jest bardzo słaby internet... Jutro jadę do Rzymu, dzisiaj byłam zwiedzać Pompeje, więc kiedy tylko znajdę chwilę wolnego coś skleję. Obiecuję.
Do następnego napisania! Incendio ;)

sobota, 18 czerwca 2016

Rozdział 9

               Kiedy ludzie zgromadzeni w salonie zobaczyli osobę, będącą źródłem tego ryku zamarli. Nie wiedzieli, czy powinni się bać czy śmiać. Po chwili dokładnego przyglądania się Hermionie Granger, która stała w swoich ulubionych legginsach i luźnej bluzie w niebieskim kolorze, wszyscy postanowili wybrać drugą opcję. Wybuchnęli jak na sygnał, razem, prawie ją opluwając.
Hermiona patrzyła na prawie połowę Slytherinu, który się z niej wyśmiewa. O nie. Ona jest Prefektem Naczelnym. Ona jest Gryfonką. Ona wraz z przyjaciółmi pokonała Voldemorta. Nikt nie będzie tak rechotał z jej powodu!
-Zamknąć się - powiedziała opanowanym głosem, starając się pohamować rumieniec.
Jakiś chłopak z 6 roku gwizdnął na nią.
-Widzę, że Nasza Freteczka urządziła imprezę. No cóż, przykro mi to mówić, ale wszyscy wyjdziecie stąd za minutę.
-Tak?- dziewczyna owinięta skrawkiem materiału zakpiła z niej.- Wyniesiesz nas wszystkich?
-Słucham?- Hermiona uniosła brwi z udawaną pewnością siebie. -Czy mówiłam coś o wynoszeniu? -omiotła pokój spojrzeniem.
-Daj spokój -westchnął Draco wkurzony.
-On was stąd wyprowadzi -oznajmiła, patrząc Malfoyowi w oczy z niemą groźbą. -Do zobaczenia na śniadaniu! -rzuciła przez ramię, wracając do swojego pokoju.
              Gdy zamknęła drzwi, zmęczona całym pokazem "jej mocy" położyła się na łóżku, nasłuchując.
Muzyki nie było słychać, ale zawiedzione pojękiwania owszem. Czyli się nie przeliczyła. Malfoy był świadomy wszystkiego co mogła zrobić Hermiona, ale nie zrobiła prawie nic. Nie rzuciła na nich wszystkich jakiejś klątwy, nie wysłała wiadomości do McGonagall. Nikt nie będzie mówił, że zepsuła imprezę. To on ją zepsuł, posłuchał jakiejś szla... Jakiejś Gryfonki. Przypomniał sobie słowa matki. Ile dzisiaj dziewczyn rozebrał wzrokiem? Nie pamiętał.
Draco wyrzucił wszystkich, sam rozwalił się na kanapie i mimo ogromnych chęci na prysznic, wbrew sobie, zasnął.
              W salonie panował syf. Rzuciło się to w oczy Pani Profesor już przy progu. Usiadła na kanapie i postanowiła czekać. Była zawiedziona, delikatnie mówiąc. Myślała, że Granger wpłynie na Malfoya, a nie odwrotnie. Musi ich ukarać. Zorganizowali imprezę w środku tygodnia i wysyłali patronusy przez korytarze. W tym czasie dostała wiele zgłoszeń od przerażonych pierwszoklasistów o białym skorpionie podróżującym po szkole. Mimo wszystko najbardziej zainteresowała ją postać patronusa Dracona. Dopiero niedawno wprowadzono obowiązek nauczania tak silnej magii. Spodziewała się węża, smoka, a nie skorpiona. Z tego co wiedziała, jego matka miała małą rzekotkę. Podejrzewała, że w przyszłości zmieni się przynajmniej wygląd skorpiona młodego Malfoya. Skorpion był zwierzęciem nie pasującym do tego chłopca, w którym, gdzieś głęboko było ukryte dobro.
Hermiona obudziła się spóźniona. Czuła to, więc rzuciła się do łazienki, aby wziąć szybki prysznic. W ekspresowym tempie ubrała się i pomalowała. Wzięła książki potrzebne na pierwszą lekcję i wyszła z pokoju.
Nie spodziewała się tam nikogo, a tym bardziej nie Malfoya siedzącego przed Panią McGonagall na kanapie.
-Witamy Panno Granger, proszę usiąść - powitała ją nauczycielka zimnym tonem.
-Um.. Dzień dobry, pani Profesor, Malofy - Hermiona usiadła sztywno obok ślizgona i bała się odezwać. Czyżby pani dowiedziała się o jej spóźnieniu i postanowiła zareagować? Mało prawdopodobne...
-Pewnie zastanawiasz się co tutaj robię. Ja również nie jestem pewna czy musiało do dojść do tej wizyty,  jednak mam nadzieję że mi powiecie - zaczęła. - Wasze wczorajsze zachowanie nie mogło zostać niezauważone! Postąpiliście nierozsądnie organizując imprezę TUTAJ! Wyraziłam zgodę na spotkanie w Slytherinie, a nie na jakąś imprezę w dormitoriach Prefektów Naczelnych! Co za hańba! - była widocznie zawiedziona. Kiedy Hermiona otworzyła usta, żeby wyjaśnić że to ona ich powstrzymała, profesorka jej przerwała. - Nie, Panno Granger. Żadnych tłumaczeń. Muszę was ukarać. Zgłoście się do mnie po ostatniej lekcji, wtedy dostaniecie dalsze instrukcje. A teraz, żegnam! - zarzuciła tyłem swojej starej jak świat szaty. - A teraz idźcie na zielarstwo.
Kiedy zamknęły się za nią drzwi Hermiona odwróciła się do Dracona przodem i posłała mu najbardziej mordercze spojrzenie, na jakie było ją stać. Jeżeli myślała, że będzie miał wyrzuty sumienia, lub będzie czuł się winny, mocno zdziwiła się kiedy wybuchł śmiechem.
- Wiesz, Granger, na początku byłem na ciebie wściekły. Zniszczyłaś moją imprezę. Jednak twoja mina, kiedy ona cię uciszyła, wynagrodziła mi wszystko! - uśmiechnął się jadowicie i dodał. - Chyba będziemy mieli karę. To pierwsza w twoim życiu?

To był zdecydowanie jeden z gorszych dni w tym roku. Najpierw Pani Profesor się na niej zawiodła. Później wyśmiał ją Malfoya. A później nie poradziła sobie z ze zwykłą roślinką na zielarstwie. Teraz załamana szukała Teodora, żeby mu się wyżalić.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta daa! Trochę mało się zdarzyło no ale bywa, następny będzie trochę ciekawszy ;) Dziękuję Lunie z bloga http://luna-forever-dramione.blogspot.com/ za dobre słowa które mocno mnie zmotywowały do dalszej pracy :)

wtorek, 14 czerwca 2016

Rozdział 8

- Cholera!- zaklął w myślach i ruszył za nią. 
 Wiedział, że jej nie dogoni, jednak czuł się jakiś.. zawiedziony...
Nie czuł się tak źle, od czasu kiedy został odrzucony przez rodzinę.
Pamiętał te dni, jakby wszystko miało miejsce wczoraj.

Kiedy Harry Potter zabił Voldemorta, cały "świat" jego ojca się zawalił. Złapano Śmierciożerców, w tym dumnego pana Malfoya. Nie przyznał się do winy. Dzień po procesie znaleziono martwe ciało, w jego pokoju. Popełnił samobójstwo. Draco, nie chciał się przyznać, ale cieszył się z tego. Miał dość, wojny, bólu, śmierci i bycia wykorzystywanym przez osobę, która powinna uczyć, jak kochać. Od jakiegoś czasu wiedział, że Voldemort nie ma racji. Nie zgadzał się z poglądami ojca, ale tolerował go przez strach. 
Około tygodnia po pogrzebie Lucjusza, Narcyza przeprowadziła się do ogromnego domu na jednej z mugolskich dzielnic. Zakupiła wszystkie sprzęty "typowego mugola" jak komputer, telefon. Zrobiła nawet prawo jazdy. Wydawało się, że zakopując się w (jak dla Dracona) nieprzydatnych rzeczach, stara się oddzielić od niego, jedynej rzeczy przypominającej o jej mężu. 
Pewnego dnia, podeszła do Dracona i poprosiła o odprowadzenie do... Domu Spokojnej Starości. Malfoy, załamany tym, że zawiódł rodziców, nie protestował. Narcyza, stała się moża by powiedzieć, warzywkiem. Nie odzywała się, mało jadła. Bladła i chudła w oczach. Dracon nie mógł się pozbierać po tym wydarzeniu. 
Odwiedził ją ostatniego dnia przed wyjazdem do Hogwartu
-Obiecaj mi jedno. Nie skrzywdź nikogo. Ludzie zasługują na lepsze traktowanie. Myliliśmy się z Lucjuszem. Czarodzieje nie są czystej krwi lub szlamami. Są osobami, które zostały obdarowane wspaniałą mocą, szacunek należy się wszystkim. Draconie, obiecaj mi, że zaczniesz od nowa. Nie odwiedzaj mnie, już nigdy. Znajdź lepsze towarzystwo niż Greengrasówny -powiedziała patrząc w sufit. - Żegnaj, synku. Czas, żebyś zaczął żyć naprawdę.


 -Co ty taki nabuzowany, Ziomuś?- usłyszał nagle głos Notta.- Zwiałeś z imprezy, czy...-
Teodor nagle urwał widząc miotłę w ręce przyjaciela. -  Ahh...Zły dzień, rozumiem...
 -Wszystko ok, Nott. Co powiesz na małą popijawę u mnie w dormitorium?- na myśl o parunastu kieliszkach Ognistej, natychmiast przestał się zamartwiać. -Co ja się pytam, po prostu chodź, idziemy!
Ruszyli biegiem po schodach, Nott delikatnie już spity, więc podtrzymywany przez Dracona.
Blondyn, zapominając o problemach ze wspólokatorą, otworzył drzwi.
Kiedy już rozsiedli się na kanapie, postanowili wysłać patronusa do jeszcze paru kolegów. Przecież to bardzo ważna sprawa!
 Po paru minutach przybyło około sześciu ślizgonów, którzy przyprowadzili ze sobą 4 dziewczyny. Malfoy musiał przyznać, że każda miała czym oddychać. 

Z tego wszystkiego powstała kameralna impreza, przychodziło coraz więcej osób. Wszystko było idealnie. Młody Malfoy postanowił nie pozostawać jedyną trzeźwą osobą w pokoju i powoli nadganiał tych z najsłabszą głową. Śmiechy i muzykę zagłuszył wrzask.
-MAFLOY!!! 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto rozdział 8 :) Mi się średnio podoba, no ale co zrobić. Trochę krótki, ale następny będzie bardzo długi XD Powiem tylko, że Draco ma przechlapane :D
Incendio