poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział 2



         Eliksiry właśnie się rozpoczęły. Profesor Przetłuszczone Włosy przechadzał się po klasie, sprawdzając, czy każdy wykonuje eliksir. Ćwiczenia w parach. Znowu. Draco poprosił Pansy o pomoc i zwalił na nią całą robotę, udając, że coś robi, tylko przed Mistrzem Eliksirów. Przez resztę czasu przyglądał się Granger. Starał się robić to dość niezauważalnie, jednak fakt, że usiadła z Nottem, przez co WeaslyRudyGłupek wyglądał jakby miał się zaraz popłakać. Młody Malfoy prychnął, gdy zobaczył jak Teodor łaskocze Hermionę, na co ta zwija się ze śmiechu uśmiechając się do niego wesoło. Na lekcji? On się zachowuje nieodpowiednio!
-Malfoy! Myślisz, że Parkinson odwali za ciebie całą robotę, kiedy ty będziesz się ślinił na Pannę Granger?-usłyszał zimny głos opiekuna Slytherinu. Cała klasa zamarła i wpatrywała się w Hermionę w osłupieniu. Dziewczyna słysząc słowa nauczyciela wyprostowała się i patrzyła  po kolei- to na nieźle wkurzonego Dracona, to na profesora. Czy dobrze usłyszała?-Tak Panno Granger. Dobrze usłyszałaś, a teraz do pracy. Ty Teodorze i ty Gryfonko możecie się umówić po zajęciach!-dopowiedział Snape, chichotając pod nosem ze swojej riposty.- DO PRACY, POWIEDZIAŁEM!- wrzasnął, widząc że klasa go nie posłuchała. Przez chwilę nie mógł się nadziwić, że Ślizgoni w ogóle przestali naśmiewać się z Hermiony, ale później powrócił do znęcania się nad jakimś beztalenciem.
***
         Hermiona cała nabuzowana wyszła z Sali. Wiedziała, że musi go znaleźć.
Biegła korytarzem, żeby dogonić Malfoya. Jak on mógł?! Tak ją ośmieszyć?! Pewnie zrobił to specjalnie! Nagle przed sobą zobaczyła białe włosy i przystanęła.
-MALFOY!-wrzasnęła.
Draco się odwrócił i kiedy spostrzegł kto go woła, uśmiechnął się w duchu. Kiedy biegła jej włosy wyglądały jak ramiona ośmiornicy.

  -Tak, Panno Granger?-spytał, prowokująco się uśmiechając.
-Zamknij się, Malfoy!

  Podeszła do niego i zaklęciem, przygwoździła go do ściany.-Co ty sobie myślisz, fretko?! Chcesz żeby ludzie myśleli, że jestem jakąś prostytutką?! Chcesz zepsuć mi życie?! Czy ty naprawdę musiałeś?!-zaczęła się drzeć.
-Po pierwsze nie krzycz tak. Po drugie, mogę się patrzeć, jak mój kumpel przytula Gryfonkę, po trzecie, jakbyś chciała zauważyć nic złego nie zrobiłem. Chciałem tylko popatrzeć się na Teodora, a nie na ciebie. Po czwarte nie wściekaj się tak, bo naprawdę nic ci nie zrobiłem. Nie uważasz, że Teo jest przystojny?-spytał, mając nadzieję uśpić jej czujność i sprawić żeby nie zaprzeczyła.
-Jest cholernie przystojny, ale chyba tobie się nie podoba, co?-nagle Hermiona zdała sobie sprawę, że powiedziała na głos, że Nott jest przystojny. I to przy Malfoyu!
-Uuu!
-Zamknij się i o tym zapomnij!
-A dasz mi coś w zamian?
-Wszystko, tylko nie mów nikomu!-dziewczyna była bardzo zdesperowana.
-Hm… No dobrze. Zastanowię się. Jak będę potrzebował twoich usług, to ci powiem-zachichotał, po czym odszedł.
***
         Hermiona przez cały dzień przeklinała się w myślach za to co zrobiła. Czemu w ogóle doszło do tej rozmowy?! Po lekcjach wróciła do pokoju wspólnego Gryfonów, by odpocząć przed kolacją, gdy nagle usłyszała jakieś krzyki z dormitorium Harrego i Rona. Szybkim krokiem ruszyła ku ich drzwiom. Może Harry i Ron znowu się kłócą…? Skarciła siebie w myślach za to, że ostatnio zaniedbuje ich przyjaźń, a szczególnie dalej trwający związek jej z Ronem i weszła do sypialni.  To co zobaczyła mało nie zwaliło jej z nóg.  Zdała sobie sprawę, że tylko ona „zaniedbuje” Rona. Rudy leżał na łóżku w samej bieliźnie, a na nim okrakiem siedziała naga Parvati. W jej oczach zebrały się łzy złości, frustracji, smutku i rozczarowania. Jak on mógł?! Stała tak sekundę, kiedy niczego nieświadomi, zaobsorbowani sobą nawzajem kochankowie całowali się namiętnie wykonując dość dziwne ruchy. Zrozumiała, że to nie były krzyki Harrego i Rona, tylko podnieconej Parvati! Cała zaczerwieniona na twarzy podeszła do nich, odrzuciła zaklęciem Patil na ścianę i nie zwracając na nią uwagi podeszła do Rona i go z całej siły spoliczkowała. Użyła na nim Zaklęcia Tymczasowego Łysienia i na koniec dodała wiązankę obelg i przekleństw. Łzy mimo jej woli spłynęły po policzkach.
-Dlaczego?!-zaukała.
 Ron nie rozumiejąc jeszcze za bardzo co dokładnie się stało dopiero zdał sobie sprawę, że został przyłapany.
-Hermiono! To nie tak!-jednocześnie krzyknęli Weasley i Patil.
-Mhm… Przepraszam za przeszkodzenie!- wyszła i trzasnęła drzwiami. Nie da mu tej satysfakcji. Będzie się zachowywała, jakby nic się nie stało. Jakby jej nie zdradził. Będzie go ignorować.
         Pobiegła do swojego prywatnego dormitorium i z szafki nocnej wyjęła Eliksir Spokoju. Wlała go do herbaty, która została jej z obiadu i jednym łykiem opróżniła kubek. Po chwili odprężyła się i postanowiła ubrać się i pomalować odpowiednio na wieczorny posiłek. Niech cholernego Weasleya skręca z zazdrości! Tylko gdzie jest Ginny? Stwierdziła, że znajdzie ją jak doprowadzi się do stanu w miarę normalnego. Spojrzała w lustro i głośno zachłysnęła się powietrzem. Wyglądała jak jedno wielkie nieszczęście. Miała rozmytą mascarę i zaklejone płaczem rzęsy.
         Jeżeli chciała wyglądać dobrze musiała coś z tym zrobić. Zmyła tusz do rzęs z policzków i opłukała oczy. Już lepiej. Pomalowała się delikatnie- tusz do rzęs i pomadka – jej codzienny zestaw. Po chwili zastanowienia dodała delikatne cienie do powiekOd dzisiaj będzie o siebie bardziej dbała.  Może by poznać się bliżej z Nottem? Przecież może znaleźć sobie kogoś, kto by jej nie zdradził z przyjaciółką? O tym jeszcze będzie musiała pomyśleć.  Niepewna podeszła do szafy. Wyjęła z niej czarne, obcisłe spodnie, podkreślające jej długie nogi, których pozazdrościłaby jej nie jedna Gryfonka. Do nich dobrała ciemnoczerwoną bluzkę z rękawem ¾. Koszulka miała duży dekolt, ale nie była wyzywająca. Wsunęła na nogi baleriny w kolorze topu i była już prawie gotowa. Różdżkę schowała za pasek i podeszła do lustra. Efekt oceniła na zadowalający, jednak jej włosy odstawały od idealnej reszty. Różdżką przejechała po nich i wyglądały o niebo lepiej. Nareszcie w pełni usatysfakcjonowana wyszła pewnym siebie krokiem, kierując się do Wielkiej Sali.
***
         Niestety coś znowu pokrzyżowało jej plany. A raczej ktoś. Na drodze stanął jej nie kto inny jak Teodor.
-Cześć! Ślicznie wyglądasz!-słysząc jego słowa dziewczyna się zarumieniła.
-Dziękuję, idziemy na kolację? Ja jeszcze muszę poszukać Gin, bo gdzieś uciekła.
-Pewnie! Widziałem ją przed chwilą jak wchodziła do Wielkiej Sali. Chyba tam gdzieś będzie.
-rzeczywiście! Chodźmy! -ruszyła przodem. W duszy była załamana, ale nie pokazała tego po sobie.
         Gdy dotarli przed Salę, Teo złapał ją za rękę. Hermiona napotkała jego wzrok i musiała szybko zmienić swój tok myślenia, zanim dotarłby na niebezpieczne tereny – wygląd Notta. Coś w jego oczach sprawiło, że postanowiła mu powiedzieć o tym, co dzisiaj zobaczyła.

-Teodorze, mogłabym znowu z tobą usiąść? Dzisiaj przyłapałam Ronalda na zdradzie- wydukała, sama siebie zadziwiając szczerością.
-Oczywiście. Wiem, że to niełatwe. Jakbyś chciała powiedzieć coś wcej, zawsze cię wysłucham -odparł, trochę zdziwiony opanowaniem dziewczyny.
           Usiadła z nim przy stole i znowu została porażona zabójczym wzrokiem niedoszłych dziewczyn Ślizgona.
-Smakuje?-zapytał obiekt jej myśli widząc, że skończyła już swoją niewielką porcję.
-Mhm….
-Nie jesteś głodna?
-Nie…Dziękuję, że się o mnie troszczysz!- uśmiechnęła się promiennie.
-Hermiono… Mogę cię o coś spytać…-nagle jego pytanie przerwało nagłe pojawienie się Dracona Malfoya, na którego widok Gryfince siedzącej przy stole Ślizgonów zaparło dech w piersiach. Jego włosy były ułożone w artystycznym nieładzie. Ubrał  koszulę w kolorze bluzki Hemiony i rówież czarne spodnie, więc wyglądali tak samo. Był dziwnie wyprostowany, jakby wiedział coś, czego nikt inny nie wie.

  -Witam, drogą panią, razem z chłopakiem!-mrugnął przypominając jej o dzisiejszej rozmowie.
-My… Nie jesteśmy parą…-wydusiła w końcu z siebie .
-Niee…? T czemu dzisiaj mówiłaś, że o…-Hermiona przerwała mu:
-Nic ci dzisiaj nie mówiłam, Malfoy, pozatym chciałabym z Tobą porozmawiać!-syknęła mu do ucha, ledwo powstrzymując się przed wysmarowaniem na jego twarzy ciastka z kremem.  Złapała go niezbyt delikatnie za nadgarstek i wyprowadziła go tak z Sali, czemu wszyscy się przyglądali z wielkim zaciekawieniem. Stanęli za rogiem, w jakimś schowku na miotły.
-Czemu?!-zapytała.-Czemu każdy dzień musi być tak beznadziejny, Malfoy?! Czemu, kiedy mój chłopak mnie zdradza, ty musisz zniszczyć ten dzień jeszcze bardziej?! Czemu, czym sobie zasłużyłam?! Może mi powiesz to, bo zastanawiam się czemu niszczysz mi życie od pierwszej klasy?!-z kącika oka poleciała jej niechciana łza.- Po prostu mi to wyjaśnij!- powiedziała i schowała twarz w dłoniach.  Draco instynktownie chciał objąć ją ramieniem, ale później dopadły go wyrzuty sumienia. Od małego matka go uczyłą szacunku dla kobiet. Czy były szlamami czy arystokratycznymi świniami. Ile łez wylała na niego Panna Granger? Czemu miałby prawie przytulać osobę, która najprawdopodobniej się nim brzydziła? Czy naprawdę chce być postrzegany właśnie tak? Postanowił nic nie mówić i pomyśleć o tym później, bez płaczącej Hermiony z jego powodu.  Nagle to pokoiku wpadł zziajany Balise.
-Draco. Wiedziałem, że tu cię zna…-urwał, widząc Hermionę tuż obok Malfoya.- Przepraszamm.. Ja nie wiedziałem.. Sorry… Ja.. Już … Idę…
-ZABINI! Nikomu nie mów ani słowa, że nas tu znalazłeś-Hermiona się ocknęła, otarła oczy dłonią i wybiegła ze schowka bez pożegnania z Draco.-ZABINIII! Czekaj!-Gryfonka dogoniła Blaisa i opowiedziała mu wszystko, na co Ślizgon się tylko roześmiał i z tajemniczym uśmiechem odrzekł:
-Hermiono…  Uważaj na siebie.-po czym odbiegł, że aż się za nim kurzyło.
***
         -Czemu dzisiaj wyszłaś z Wielkiej Sali z Malfoyem, który miał minę jakby wiedział, że czeka go coś śmiesznego?-zapytała na pozór spokojnie Ginny, ale uderzyła ręką w stół w dormitorium Prefekt Naczelnej.-A RON?!-zdjęła maskę opanowania.-NIE POZNAJĘ CIĘ! POWIESZ MI CO SIĘ DZIEJE?! CZEMU TAK DAWNO NIE WIDZIAŁAM WAS RAZEM!? NAGLE SIĘ Z MALFOYEM ZADAJESZ?!-dalej na nią krzyczała, gdy zobaczyła, że to co powiedziała sprawiło Hermionie ból.-Hej… Przepraszam… Co się stało?
-Ginny… Dzisiaj weszłam do dormitorium Harrego i… Twojego brata… Słyszałam tam krzyki… I weszłam.. Okazało się… Że tam był Ron... I Ron, i Parvati. Razem. Na łóżku. Bez ubrań!-niewyobrażalny zawód, który Ginny zauważyła w jej oczach tak ją wzburzył, że znowu wrzasnęła:
-CO?! A to świnie! Przepraszam.. Nie powinnam cię o nic oskarżać… Ale wytłumacz mi proszę co się z Tobą ostatnio dzieje.. Na Ronie się jeszcze zemścimy. O tak. Zemsta będzie wielka!

***
         Gryfonki opowiedziały sobie jak spędziły te dwa dni, które tak wiele zmieniły. Żeby nie mieć złych snów zażyły Eliksir Słodkiego Snu i położyły się na łóżku Prefekt. Chociaż po chwili już spały, Hermiona przez sekundę myślała o słowach Zabiniego. „Uważaj na siebie..” O co mu chodziło…? Te parę godzin snu było im bardzo potrzebne, ponieważ musiały ustalić jeszcze wiele rzeczy: zemstę na Rudym, co zrobić z Nottem i resztą Ślizgonów...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Drugi rozdziaaał!!! Mam nadzieję, że jest okejj… Następny ukaże się dopiero za około pięć dni, bo mam brak wenny! PROSZĘ O KOMENTARZE!!!
Incendio

1 komentarz: